
Kawiarnia czynna całą noc — Hollys Coffee w Korei o 4 w nocy
Spis treści
16 elementów
4 rano, deszcz i kawiarnia otwarta całą noc w Korei
Kawiarnia czynna przez całą dobę brzmi jak coś z bajki, a jednak — o 4 rano, w deszczu, trafiliśmy na jedną w Korei. Hollys Coffee to sieć, która działa od 1998 roku i była pierwszą marką espresso w tym kraju. Nie każdy lokal jest otwarty non-stop, ale ten akurat tak, i to kompletnie odmieniło naszą bezsenna noc.
Nie mogłem zasnąć, więc obracałem się z boku na bok i w końcu zapytałem żonę: „Wyjdziemy gdzieś?" — od razu wstała. Ubraliśmy się byle jak i wyszliśmy, nie za bardzo wiedząc, gdzie o tej porze można iść. I wtedy zobaczyłem światło z Hollys Coffee. Okazało się, że to lokal czynny 24 godziny na dobę.

Mokra ulica odbijała światło z witryny i tworzyła naprawdę fajny klimat. Na ulicy ani żywej duszy, tylko ta kawiarnia świeci jak latarnia morska. Już samo to poprawiło humor. Nie wszyscy wiedzą, że w Korei istnieją kawiarnie otwarte całą dobę — nie jest ich dużo, ale w większych miastach da się je znaleźć. Nie każdy Hollys działa 24h, ten lokal to raczej wyjątek. Ale jeśli podróżujesz po Korei i o 3 czy 4 w nocy nie masz gdzie się podziać, taka kawiarnia to zbawienie.
Kiosk samoobsługowy w koreańskiej kawiarni — jak zamówić


Kiosk samoobsługowy to w Korei codzienność — w kawiarniach, restauracjach, praktycznie wszędzie. W Hollys wchodzimy i od razu widzimy taki automat z ekranem dotykowym. Wybierasz menu, płacisz kartą albo telefonem i gotowe. Gotówki nie przyjmuje — tylko karta lub płatność mobilna. Jeśli ktoś ma problem z obsługą kiosku — starsze osoby albo ktoś, kto ma tylko gotówkę — może podejść do lady i zamówić bezpośrednio u pracownika. Nie trzeba się tym stresować, obsługa pomoże.
Menu Hollys Coffee — ceny i obsługa w wielu językach

Na ekranie kiosku menu wyświetla się ze zdjęciami, co bardzo ułatwia sprawę. Jest też obsługa wielojęzyczna — wystarczy kliknąć ikonkę flagi u góry ekranu i język się zmienia. Ceny: americano ok. 3,50 $, caffe latte ok. 3,90 $, vanilla delight ok. 4,60 $. Jak na koreańską sieciową kawiarnię, to ceny standardowe — mniej więcej na poziomie Starbucksa albo odrobinę taniej. Dla tych, którzy nie znają Hollys — to pierwsza marka espresso w Korei, założona w 1998 roku w dzielnicy Gangnam w Seulu. Powstała rok przed pierwszym koreańskim Starbucksem. Obecnie ma około 500 lokali w całym kraju, ale w porównaniu ze Starbucksem czy Twosome Place to niewiele, dlatego nawet ludzie, którzy regularnie chodzą po koreańskich kawiarniach, czasem nigdy w Hollys nie byli. Ja sam częściej chodzę do Starbucksa albo Twosome, ale Hollys ma coś swojego — za każdym razem klimat jest trochę inny i czasem celowo tam zaglądam.
Na miejscu czy na wynos — koreański zakaz plastikowych kubków

Po wyborze menu pojawia się pytanie: na wynos czy na miejscu? I to nie jest tylko formalność. W Korei jednorazowe plastikowe kubki są regulowane prawem — jeśli pijesz na miejscu, dostajesz napój w ceramicznym kubku lub kubku wielorazowym. Jednorazowy kubek dostaniesz tylko przy zamówieniu na wynos. Uwaga: nie wolno zamówić „na wynos", wziąć jednorazowego kubka i siedzieć sobie w kawiarni — lokal może za to dostać karę finansową. Widziałem sporo turystów, którzy na początku się na tym gubili. Jeśli pijesz na miejscu, zaznacz „na miejscu". A jeśli nie dopijesz i chcesz wyjść, podejdź do lady — przeleje ci napój do kubka jednorazowego.
Desery z Hollys Coffee — szczera recenzja po degustacji

Koreańskie kawiarnie sieciowe coraz mocniej stawiają na desery i ciasta, a Hollys nie jest wyjątkiem. Zamówiliśmy roladę mleczną, dolce latte i mint choco hallycino — i tu jest moja szczera opinia o każdym z nich.
Rolada mleczna, którą zamówiła żona. Na zewnątrz delikatne ciasto biszkoptowe, w środku pełno bitej śmietany z mleka. Słodka, ale nie mdła — raczej delikatna w smaku. Do kawy pasowała nieźle. Ale za ok. 4,50 $ to trochę drogo jak na ten rozmiar. Jeśli porównam ze sklepową roladą, smak jest zdecydowanie lepszy, ale przy prawie trzykrotnie wyższej cenie człowiek się zastanawia.
Dolce latte z Hollys — klasyka z mleczkiem skondensowanym


Żona wzięła dolce latte — to espresso z mleczkiem skondensowanym, jeden z najpopularniejszych napojów w Hollys od lat. Słodkawe mleczko skondensowane miesza się z kawą, dając łagodną, kremową słodycz, ale nie taką, która uderza po gardle. Na lodzie mleczko skondensowane opadło na dno, więc trzeba porządnie zamieszać przed piciem. Bez tego góra jest wodnista, a dół przesłodzony. Żona popełniła dokładnie ten błąd — łyknęła i mówi: „Dlaczego to jest takie mdłe?" Zamieszałem jej i dopiero wtedy powiedziała, że jest pyszne. Można to porównać do wietnamskiej kawy z mleczkiem skondensowanym, tyle że w Hollys jest łagodniejsza i mniej intensywna.
Mint choco hallycino — wybór fana miętówki


Ja wybrałem mint choco hallycino. „Hallycino" to nazwa, jaką Hollys nadaje swoim blended drinkom — po prostu napoje typu slushie, miksowane z lodem. Na wierzchu góra bitej śmietany, a w delikatnie miętowym napoju widać kawałki czekolady. Mięta nie jest agresywna, raczej subtelna, więc nawet ktoś, kto dopiero próbuje czekolady z miętą, powinien dać radę. W Korei temat mięty z czekoladą to poważna sprawa — ludzie dzielą się na fanów miętówki i przeciwników miętówki. To prawie jak kibicowanie dwóm drużynom, wzajemne docinki stały się częścią popkultury. Ja jestem po stronie miętówki, więc jak widzę takie menu, od razu zamawiam. Jakbym wysłał zdjęcie kumplowi, który mięty z czekoladą nienawidzi, pewnie napisałby „obrzydliwe" — i właśnie to jest w tym zabawne.

A tu rolada po ugryzieniu. Spójrzcie na ten przekrój — kremu jest więcej niż ciasta. Widelcem jak ją krajałem, to śmietana od razu zaczęła wyciekać. Smak był w porządku. Ale za ok. 4,50 $ po dwóch-trzech kęsach jest po wszystkim. Nad ranem coś słodkiego do kawy? Czemu nie. Ale czy zamówiłbym to samo następnym razem? Hmm, chyba wolałbym za te pieniądze wziąć dodatkowy napój.
Gablota z ciastami w Hollys — ceny deserów w koreańskiej kawiarni


Ciasta i desery wystawione w gablotce — te też obejrzałem dokładnie. Tiramisu w pudełku ok. 4,80 $, cookies & cream box też ok. 4,80 $. Zestaw imprezowy to ok. 25 $. Cztery kawałki ciasta w eleganckim pudełku — momentalnie przyszła mi na myśl sieć Twosome Place, bo tam sprzedają desery w dokładnie takim samym stylu. Hollys wyraźnie idzie w podobnym kierunku. Ostatnio koreańskie kawiarnie sieciowe mocno rozbudowują ofertę deserów, bo sama kawa już nie wystarczy do utrzymania się na rynku. To trend widoczny w całej branży. Tego wieczoru byliśmy zbyt najedzeni, żeby zamówić coś jeszcze, ale tiramisu zapisałem sobie na następną wizytę.
Ciasta z limitowanej kolekcji Miffy i sezonowe menu

Ciasto mangowe z kremem i figurką Miffy, ok. 4,80 $. Hollys akurat współpracował z Miffy — holenderskim króliczkiem, który w Korei jest dość popularny. Między warstwami kremu widać kawałki mango, a wizualnie całość wyglądała uroczo.

Ciasto matcha z kremem, też z kolekcji Miffy, ok. 4,80 $. Biszkopt ma intensywny, głęboki zielony kolor, na wierzchu posypka z proszku matcha, a warstwa kremu jest naprawdę gruba. Matcha to teraz hit koreańskich kawiarni — Starbucks, Twosome, lokalne kawiarnie, dosłownie wszędzie jest coś z matcha w menu.

Mille crêpe, ok. 4,80 $. Cienkie naleśniki ułożone warstwami, jeden na drugim. Zdjęcie nie wyszło idealnie, bo światło z gabloty się odbijało. Ale sam fakt, że w sieciowej kawiarni mille crêpe leży sobie po prostu w gablotce, jest dość niesamowity. Kiedy mieszkałem w Bangkoku, żeby zjeść ciasto crêpe, musiałem specjalnie szukać desserowej kawiarni. W Korei to po prostu jeden z wielu deserów dostępnych w każdej większej sieci. Tekstura warstw jest zupełnie inna niż w zwykłym torcie — można odklejać warstwę po warstwie, co samo w sobie jest fajną zabawą.

Rolada czekoladowa tiramisu ok. 4,80 $, potrójne ciasto czekoladowe ok. 4,60 $. Zdjęcie lekko poruszone przez migotanie oświetlenia gabloty — przepraszam za to. Rolada tiramisu to w zasadzie czekoladowa wersja tej mlecznej, którą jedliśmy, a potrójna czekolada to kakao od biszkopta po krem. Idealne dla kogoś, kto lubi intensywny czekoladowy smak. Ogólnie ciasta w Hollys kosztują od ok. 4,50 do 4,80 $ — jak na koreańskie kawiarnie to standard. Starbucks za kawałek ciasta bierze ok. 4,80–5,20 $, więc Hollys wypada odrobinę taniej. Ale szczerze? Za tę cenę w lokalnej, niezależnej kawiarni można trafić na ciasto zrobione z dużo większą starannością. To jest ta granica sieciowego deseru — wygoda kosztem wyjątkowości.
Wnętrze kawiarni Hollys Coffee — jak wygląda koreański lokal w środku
Od tego miejsca oprowadzę was po wnętrzu. Design Hollys różni się w zależności od lokalu, ale ten konkretny był naprawdę udany. Tylko nie oczekujcie, że każdy Hollys tak wygląda.


Widok zaraz po wejściu na parter. Po lewej lada, pośrodku kiosk, po prawej półki z gadżetami Hollys. O 4 rano nie było ani jednego innego klienta. Czułem się, jakbyśmy wynajęli całą kawiarnię na prywatną imprezę. Koreańskie kawiarnie sieciowe mają zazwyczaj taki układ: na parterze zamawiasz i odbierasz napój, a właściwe siedzenia są na piętrze. W tym lokalu po czerwonych schodach wchodzisz na drugie piętro.
Nietypowe przekąski przy ladzie koreańskiej kawiarni

Lada z bliska. Na ekranie za nią wielka reklama vanilla delight, obok rząd ekspresów i sprzętu. Ale co ciekawe, przy ladzie stały też paczki z przekąskami — chipsy z ryżu kleistego z ziemniakami, suszone wodorosty i inne koreańskie snacki. Wydaje się dziwne? Ale w Korei sprzedawanie takich drobnych przekąsek przy ladzie kawiarni to całkiem normalna sprawa. Chipsy z ziemniaków w ryżowym cieście — po koreańsku „bugak" — to tradycyjna koreańska przekąska z cienkich plastrów ziemniaków smażonych w panierce z ryżu kleistego. Są chrupiące i lekko słone, więc do kawy pasują zaskakująco dobrze. Mój zagraniczny kumpel, który spróbował tego po raz pierwszy, powiedział: „To nie jest zwykły chips?" i był szczerze zdziwiony różnicą w teksturze.
Co wyróżnia koreańską kulturę kawy — rodzaje siedzeń w kawiarni

Na piętrze znajdziesz osobne stanowiska jednoosobowe z przegródkami, lampkami i gniazdkami elektrycznymi — idealne do pracy na laptopie. To jeden z tych elementów koreańskiej kultury kawy, który zaskakuje obcokrajowców: w Korei siedzenie samemu w kawiarni to absolutnie normalna sprawa. Ludzie z laptopami, studenci z książkami, ktoś czytający — po prostu przychodzisz i siedzisz sobie godzinami. Dlatego kawiarnie tworzą specjalne strefy jednoosobowe z gniazdkami. Ja sam często pracuję w kawiarniach i jak trafię na takie miejsce z ładowarką, to jest to moje biuro na ten dzień. Czasem w kawiarni skupiam się lepiej niż w domu. Ludzie z zagranicy, którzy widzą te jednoosobowe stanowiska w koreańskich kawiarniach, są zwykle dość zaskoczeni.
Koreańska tradycja siedzenia na podłodze — w kawiarni

Na piętrze była też strefa, gdzie zdejmuje się buty i siada na podłodze — w koreańskim stylu. Łukowate przegrody dzielą przestrzeń na półprywatne nisze. Każda mieści wygodnie dwie osoby naprzeciwko siebie, a siedząc na podłodze, można wyciągnąć nogi, co przy dłuższym pobycie jest mniej męczące niż krzesło. W Korei istnieje tradycja siedzenia na podłodze, i w kawiarniach też można na takie miejsca trafić. Na początku może wyglądać to dziwnie, ale jak usiądziesz, okazuje się zaskakująco wygodne. Szczególnie jak planujesz dłuższy pobyt. Mimo że była 4 rano, w jednej z nisz siedziała osoba jedząca coś w samotności. O tej porze, a ktoś tu jest. Dziwnie pocieszające uczucie.

Centralna część piętra — stoły dla większych grup. Mieszczą do czterech osób, ale układ jest otwarty, więc szczerze mówiąc, o prywatności nie ma mowy. Słychać, co mówi stolik obok. Na cichą, intymną rozmowę — nie polecam. Za to sufit jest wysoki, okna szerokie, więc przestrzeń nie przytłacza, a przyciemnione oświetlenie tworzy przyjemny nastrój. Prawie wszystkie kawiarnie w Korei oferują darmowe Wi-Fi — hasło wystarczy zapytać przy ladzie.

Wzdłuż ściany ciągnie się długa sofa, a przed nią w równych odstępach stoją okrągłe stoliki — strefa dwuosobowa. Drewniane krzesła z zaokrąglonymi oparciami nadawały temu zakątkowi inny charakter niż reszta. Jasne, ciepłe kolory dominują, i za dnia pewnie wygląda to jeszcze inaczej. Koreańskie kawiarnie często w jednym lokalu mają kilka zupełnie różnych stref z różnymi stylami siedzeń — dlatego w tym samym Hollys atmosfera zmienia się w zależności od tego, gdzie usiądziesz.

Był też pokój oznaczony jako „meeting room". Nie ma drzwi, więc to nie jest w pełni zamknięta przestrzeń, ale drewniane ażurowe przegrody tworzą poczucie oddzielenia od reszty lokalu. W środku sofa w kształcie litery L i jeden stolik — idealne dla 4–5 osób. W Korei ludzie często spotykają się w kawiarniach na nauki grupowe albo krótkie spotkania służbowe, więc taki pokój bywa naprawdę przydatny. Ale nie ma go w każdym Hollys — tylko w większych lokalach.
Praca o 4 rano — codzienność koreańskiej kawiarni

Piętro z lotu ptaka. Ciemny sufit, oświetlenie szynowe rozmieszczone tu i tam, ogólny klimat: spokojny i wyciszony. Na ścianach pisane odręcznie cytaty, tu i ówdzie zielone rośliny. Jak na sieciową kawiarnię — naprawdę się postarali. O 4 rano jedna osoba siedziała z otwartym laptopem i pracowała. Jak już mówiłem, w Korei to zupełnie normalny widok. Koreańska kawiarnia to nie tylko miejsce na kawę — to przestrzeń do pracy i nauki. Duże stoły, sofy, jednoosobowe stanowiska — niezależnie od tego, czy jesteś sam, czy z grupą, zawsze znajdziesz miejsce.


Kącik w głębi piętra. Osobiście — to było moje ulubione miejsce w całym lokalu. Siedzenia rozmieszczone na kilku poziomach, w rogach zielone rośliny, a okrągłe lampki nastrojowe dawały miękkie, ciepłe światło, które o tej porze nocy pasowało idealnie. Gniazdko przy każdym siedzeniu. Szczerze, do tej pory myślałem, że Hollys przegrywa ze Starbucksem i Twosome pod względem wystroju. Ale ten lokal mnie zaskoczył. Zastrzegam jednak — to zależy od lokalizacji. Koreańskie kawiarnie sieciowe są pod tym względem jak loteria: ten sam brand, a jeden lokal jest świetny, a drugi rozczarowujący. Sam kiedyś poszedłem do innego Hollys i pomyślałem: „Tu nie". Więc lepiej nie lecieć z oczekiwaniami nastawionymi na maksa — raczej potraktować to jako miłą niespodziankę, gdy trafisz dobrze.
Gadżety Hollys Coffee — ceny kubków termicznych w koreańskiej kawiarni

Na parterze przy wejściu stała półka z gadżetami: kubki termiczne, filiżanki, breloczki. Podobnie jak Starbucks słynie z kolekcjonerskich kubków, Hollys też produkuje i sprzedaje swoje. Koreańskie kawiarnie sieciowe traktują gadżety jako dodatkowe źródło dochodu — to naprawdę powszechna praktyka.




Gadżety z bliska. Ceramiczny kubek termiczny 650 ml za ok. 24 $, kubek z uchwytem ok. 18,50 $, smukły kubek termiczny ok. 9,70 $, City Modern 350 ml za ok. 16,50 $. Ceny od ok. 10 do 24 dolarów — rozpiętość dość spora, więc da się dobrać coś do budżetu. Design prosty, logo małe i dyskretne, więc nawet ktoś, kto nie zna Hollys, może spokojnie używać takiego kubka na co dzień. To nie są te kolekcjonerskie perełki w stylu Starbucksa, które aż proszą się o witrynę — ale właśnie dlatego praktycznie mogą wypaść lepiej. Słyszałem, że niektórzy turyści kupują kubki z kawiarni jako pamiątkę z Korei, i ten smukły model wydawał się fajną opcją — lekki i nie zajmuje miejsca w walizce.
Sam kiedyś kupiłem kubek termiczny Hollys, kiedy mieszkałem w Bangkoku — w lokalu blisko Koreańskiego Centrum Kultury. Ale ten lokal zniknął około 2015 roku, gdy Hollys wycofał się z rynków zagranicznych. Teraz ten kubek stał się dziwną pamiątką — marki, która za granicą praktycznie nie istnieje, ale w Korei działa jak w najlepsze.
Hollys Coffee — szczera końcowa ocena
Wyszliśmy bez żadnych oczekiwań, bo po prostu nie mogliśmy spać, a wyszło na to, że spędziliśmy naprawdę fajny czas. Deszczowa ulica o 4 rano i światło z koreańskiej kawiarni — samo to wystarczyło, żeby poprawić humor. Hollys nie jest może tak rozpoznawalny jak Starbucks, ale fakt, że to pierwsza marka espresso w Korei, założona w 1998 roku, i przetrwała do dziś — to robi wrażenie. Ceny na poziomie rynkowej średniej dla koreańskich kawiarni sieciowych, wystrój wyraźnie lepszy niż kiedyś. Minusy? Ogromne różnice jakości między lokalami i ciasta, których wielkość do ceny — szczerze — trochę rozczarowuje. Ale jeśli trafisz na kawiarnię otwartą 24h w Korei, to nad ranem, kiedy nie masz gdzie pójść, taki lokal okazuje się naprawdę przydatny. Siedzieliśmy z żoną bez słowa, pijąc kawę i gapiąc się w przestrzeń. Czasem właśnie takie chwile są potrzebne.
Ten wpis został pierwotnie opublikowany na https://hi-jsb.blog.